San Damiano - Centrym Franciszkańskie - Duszpasterstwo młodzieży i powołań<

Wonne słowa Pana

Można by stwierdzić, że konsekwencją szczególnej wrażliwości Franciszka na Eucharystię jest takie samo uwrażliwienie na słowo Boże. W jego myśli imiona i słowa pozostają w ścisłym związku z tajemnicą Ciała i Krwi. Jak już zostało wspomniane, to przez słowo dokonuje się konsekracja, dlatego też jak świętym postaciom eucharystycznym, tak też i słowu należy się cześć i szczególne uszanowanie.    

Trzeba jednak dodać, że dla Franciszka słowo, któremu należy się cześć, ma o wiele szersze znaczenie niż słowo rozumiane jako Pismo Święte czy jego wyjątki, czy też słowa konsekracyjne z liturgii eucharystycznej. Chodzi o tajemnicę słowa jako takiego.

Ciekawe, że Franciszek z wielką czujnością podchodzi do wszelkich rozmów, jakie prowadzą bracia, zachęcając ich do ogólnej powściągliwości w mówieniu, a przede wszystkim do zaniechania rozmów płochych i próżnych, które może wywołują śmiech, ale nie przynoszą pożytku. Bracia nie powinni też opowiadać o dobrach, jakich Pan im udziela, ale raczej powinni o nich świadczyć czynami. Chce zaś, by bracia znajdowali radość i zadowolenie w słowach, które od Boga pochodzą – dla zbudowania innych i aby w radości i weselu przyciągać ich do miłości Boga. W odniesieniu zaś do kaznodziejów przypomina, że to sam Pan działa przez ich słowa, dlatego też, wystrzegając się wszelkiej pychy, nie powinni się chlubić zdziałanym dobrem, ale wszystko Jemu powinni oddawać, gdyż od Niego pochodzi wszelkie dobre.

Dla Franciszka słowo jest święte, gdyż jak odwieczne Słowo Ojca jest objawieniem Jego samego, tak i każde słowo zakorzenione w Jego miłości jest nośnikiem prawdy, którą On przez człowieka objawia światu. Dlatego z takim przejęciem oddaje się posłudze słowa, gdyż czuje się do tego powołany, wie, że Bóg tego od niego oczekuje – dla dobra człowieka i świata. Mówi, że jako sługa wszystkich ma obowiązek służyć wszystkim i dlatego chce udzielać wonnych słów swojego Pana. Znamienne jest, że w odniesieniu do swojej posługi poprzez listy, używa słowa «udzielać» (administrare), tak jak udziela się sakramentów. Tak więc słowo ma dla niego wymiar wręcz sakramentalny, i potwierdza to cała jego postawa. Ma też świadomość, że to co pisze, to nie jego własne słowa, ale słowa samego Boga, które z Ducha rodzą się w jego sercu. On jest jedynie ich powiernikiem i dyspensatorem. Dlatego z całą pokorą prosi i z chęcią ucałowania stóp błaga, aby te oraz inne słowa radośnie, życzliwie i z miłością zostały przyjęte. Pragnie też, aby słowa, które przekazuje, były czytane ze zrozumieniem, przestrzegane i wcielane w życie oraz przepisywane, aby mogły w ten sposób dotrzeć do szerszego jeszcze grona. Tym zaś, którzy to spełniają, udziela Bożego błogosławieństwa.

U podstaw takiej postawy stoi autentyczna wiara w żywość Bożego słowa, które – od misji proroków, misji Jezusa i apostołów – nie utraciło swej mocy. Franciszek, jak widać, czuje się wszczepiony w tę misję, dlatego bez obaw przekazywane przez siebie treści nazywa wonnymi słowami Pana, a posługę słowa uważa za obowiązek. Tak oto przypomina św. Pawła, który mówi: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!” (1Kor 9,16). Franciszek mocno odczuwa w sobie żywość i skuteczność Ewangelii. W swoim Testamencie, kiedy wspomina braci, którzy do niego dołączyli, stwierdza z całą pewnością, że to sam Najwyższy objawił mu, że powinien żyć według świętej Ewangelii. Często też do Ewangelii się odwoływał, szukając konkretnych wskazań. Tak było, kiedy sam przeżywał rozterki, zastanawiając się, czy obrać drogę życia pustelniczego czy też apostolskiego. Tak było, kiedy przybył do niego Bernard z Quintavalle, pytając o radę. To właśnie ewangeliczne słowa o rozesłaniu apostołów, wyjaśnione przez kapłana, stały się dla niego ostatecznym wyznacznikiem kierunku jego misji.

Ewangelia, jak i cała Biblia, jest źródłem poznania Boga. Franciszek szuka prawdy o Bogu, a ponad wszelką miarę chce uczyć się Jezusa, by – przez upodobnienie się do Niego we wszystkim – doświadczać Jego uczuć, a szczególnie tych, które łączą Go z Ojcem, by wreszcie znaleźć się w Jego ramionach. Dlatego sam czyta, a kiedy choroba i utrata wzroku nie pozwala mu na to, prosi, by mu czytano słowa Ewangelii. Szczególnie umiłowany przez niego jest Janowy opis ostatnich wydarzeń z ziemskiego życia Jezusa. Tuż przed śmiercią prosi o przeczytanie fragmentu zaczynającego się od słów: „Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii...” (J 12,1), sam zaś kilkakrotnie w szczególnej atmosferze cytuje modlitwę arcykapłańską Jezusa, i to z takim przejęciem, jakby to on sam był w wieczerniku na Jego miejscu. Franciszkowe czytanie czy słuchanie słowa Bożego charakteryzuje szczególny dar jego rozumienia. Teologia zaś jego, wynikająca z wiary w żywość i skuteczność wonnych słów Pana, wsparta czystością i kontemplacją – jak stwierdza jeden dominikanin, którego świadectwo zapisał Tomasz z Celano – nie jest jak nauka wielu, która zdaje się pełzać na brzuchu po ziemi, ale jak szybujący orzeł.


Fragmenty książki: Andrzej Zając "Święty Franciszek"; Wydawnictwo WAM, Kraków 2004
Subskrypcja

Newsletter

Wpisz swoje imię i adres e-mail jeżeli chcesz być informowany o najważniejszych wydarzeniach naszego Centrum.

Komu chcesz służyć?

Nasza galeria zdjęć


  • Spotkanie "Patrzeć oczami św. Franciszka" - Kraków - luty 2006

  • Kraków - "Z bratem Franciszkiem... stajemy się wolni!" - listopad 2007

  • Rychwałd - maj 2010

  • Spływ kajkowy Czarną Hańczą - wakacje 2006

  • Nasze spotkania - jesień i zima 2005

  • Glogówek - spotkanie kandydatów do Zakonu - wrzesień 2005

  • Ferie zimowe - Kalwaria Pacławska - luty 2006

  • Spotkanie na Kalwarii Pacławskiej - sierpień 2006

  • Konkurs "Mój św. Franciszek" - Szkoła w Poskwitowie

  • Rekolekcje - Kraków - XI. 2005 - "Ku wolności!"
zobacz więcej »